sobota, 30 kwietnia 2016

* Marudna lalka *

Wiosna gości już od nas od miesiąca, maj bo już się zaczyna jest dla mnie miesiącem odpoczynku próbuję odsypiać każdy dzień i wstawać z dobrym nastawieniem na kolejny z dni tygodnia.

Alergia nadal mi doskwiera, jest ciągle na szyi i rękach. Piecze i skóra tam gdzie jest moja piękna alergia czerwienieje i schodzi płatami. Do tej pory lekarze nie wiedzą co mi jest.
Czekają mnie kolejne badania. Już po woli nie mam na nic siły. Wracam do domu siadam na łóżku i łzy same zaczynają płynąć po policzkach.
Boje się, że to nadal mi nie przechodzi.                                                       

Są dni jak tego nie ma i leki działają, a kolejnego się pojawia z natężoną siłą i leki na to nie działają.
4 maja czekają mnie badania pokarmowe na alergeny, a 3 czerwca na tarczycę.
Swoją drogą to skóra schodzi mi z całego ciała, na oczach znów się pojawia opuchlizna i po zmyciu makijażu strasznie mnie ona piecze.
Tracę po woli cierpliwość, zrobiłam się nerwowa. Sama już ze sobą nie potrafię wytrzymać. Staram się spokojnie myśleć, ale za każdym razem boje się że coś wyjdzie w badaniach źle.

Boje się szpitala jak każdy człowiek, a jeśli jestem poważnie chora?

Kilka dni wolnego da mi poskładać myśli i wiele przemyśleć.

Odpocznę i nastawię się na dobre słowa i to że wszystko będzie dobrze.
Rodzice się o mnie martwią, piszą do mnie i dzwonią jak nie wracam wcześniej do domu ciągle sprawdzają i pytają się co i jak ze mną.
Przybiła mnie ta sytuacja z chorobą, już 4 miesiące choruję. Źle się czuję jak zakładam bluzkę na krótki rękaw a ktoś patrzy się na moje plamy na ciele chce je zaraz zakryć.
Wszyscy zauważyli, że się zmieniłam stałam się kłębkiem nerwów…
Jestem jak porcelanowa lala tylko nie ta piękna i delikatna, a ta posklejana i pozalepiana plastrami.
Wychodzę z domu by nie myśleć o chorobie, ale zawsze siedzę i myślę o tym dlaczego ja…
Nie mam na nic siły i chcę mi się ciągle spać, stałam się wielką marudą… co nic jej nie pasuje, każdy to potwierdzi…

Denerwuje się wszystkim i wszystkimi, przesadą jest to że na każdego krzyczę i nie potrafię się uspokoić. Przyjaciele stwierdzili, że jak mam z nimi gdzieś jechać to będą mieli ze sobą meliskę na uspokojenie specjalnie dla mnie.

Nerwus ! I co ja zrobię, Kocham Siebie Taką Jaką Jestem !

Jestem tą samą osobą tylko o słabych nerwach i siłach do życia.
Potrzebuję zregenerować siły, bo przede mną praktyki i wiele sesji zdjęciowych.

Szykuję sesję z grupą harcerzy i  dwie sesje o tematach street i Indiana.
Jestem zadowolona z tego co robię i tego że się uczę…


PANIE MAJ PRZYBYWAM I WYGRAM Z TOBĄ !!!








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz