Wiosna
gości już od nas od miesiąca, maj bo już się zaczyna jest dla mnie miesiącem
odpoczynku próbuję odsypiać każdy dzień i wstawać z dobrym nastawieniem na
kolejny z dni tygodnia.
Alergia
nadal mi doskwiera, jest ciągle na szyi i rękach. Piecze i skóra tam gdzie jest
moja piękna alergia czerwienieje i schodzi płatami. Do tej pory lekarze nie
wiedzą co mi jest.
Czekają
mnie kolejne badania. Już po woli nie mam na nic siły. Wracam do domu siadam na
łóżku i łzy same zaczynają płynąć po policzkach.
Boje
się, że to nadal mi nie przechodzi.
Są dni jak tego nie ma i leki działają, a kolejnego się pojawia z
natężoną siłą i leki na to nie działają.
4
maja czekają mnie badania pokarmowe na alergeny, a 3 czerwca na tarczycę.
Swoją
drogą to skóra schodzi mi z całego ciała, na oczach znów się pojawia opuchlizna
i po zmyciu makijażu strasznie mnie ona piecze.
Tracę
po woli cierpliwość, zrobiłam się nerwowa. Sama już ze sobą nie potrafię
wytrzymać. Staram się spokojnie myśleć, ale za każdym razem boje się że coś
wyjdzie w badaniach źle.
Boje
się szpitala jak każdy człowiek, a jeśli jestem poważnie chora?
Kilka
dni wolnego da mi poskładać myśli i wiele przemyśleć.
Odpocznę
i nastawię się na dobre słowa i to że wszystko będzie dobrze.
Rodzice
się o mnie martwią, piszą do mnie i dzwonią jak nie wracam wcześniej do domu
ciągle sprawdzają i pytają się co i jak ze mną.
Przybiła
mnie ta sytuacja z chorobą, już 4 miesiące choruję. Źle się czuję jak zakładam bluzkę
na krótki rękaw a ktoś patrzy się na moje plamy na ciele chce je zaraz zakryć.
Wszyscy
zauważyli, że się zmieniłam stałam się kłębkiem nerwów…
Jestem
jak porcelanowa lala tylko nie ta piękna i delikatna, a ta posklejana i
pozalepiana plastrami.
Wychodzę
z domu by nie myśleć o chorobie, ale zawsze siedzę i myślę o tym dlaczego ja…
Nie
mam na nic siły i chcę mi się ciągle spać, stałam się wielką marudą… co nic jej
nie pasuje, każdy to potwierdzi…
Denerwuje
się wszystkim i wszystkimi, przesadą jest to że na każdego krzyczę i nie
potrafię się uspokoić. Przyjaciele stwierdzili, że jak mam z nimi gdzieś jechać
to będą mieli ze sobą meliskę na uspokojenie specjalnie dla mnie.
Nerwus
! I co ja zrobię, Kocham Siebie Taką Jaką Jestem !
Jestem
tą samą osobą tylko o słabych nerwach i siłach do życia.
Potrzebuję
zregenerować siły, bo przede mną praktyki i wiele sesji zdjęciowych.
Szykuję
sesję z grupą harcerzy i dwie sesje o
tematach street i Indiana.
Jestem
zadowolona z tego co robię i tego że się uczę…
PANIE
MAJ PRZYBYWAM I WYGRAM Z TOBĄ !!!
